Anna Rossa-Moczulska Współwłaścicielka salonów optycznych firmy Optymeest. Od kilkunastu lat zarządza wieloosobowymi zespołami, łącząc codzienne prowadzenie biznesu z ciągłym podnoszeniem standardów obsługi i jakości w branży optycznej. Aktywna członkini społeczności EKSPERT OPTYK, uczestniczka konferencji EKSPERCI z Wizją i inicjatywy Kobiety z Wizją Siebie. strefa eksperta strefa eksperta Prowadzenie salonu optycznego to nie tylko dobór odpowiednich rozwiązań dla klientów, ale też codzienne zarządzanie biznesem, zespołem i innymi wyzwaniami. Wielu właścicieli mierzy się z nimi w pojedynkę, bo kto lepiej zrozumie specyfikę ich pracy? Okazuje się, że odpowiedź jest prosta: inni optycy. strefa eksperta Anna Rossa-Moczulska, aktywna uczestniczka spotkań Struktury EKSPERT OPTYK, zarządzająca kilkoma salonami optycznymi, opowiada o tym, dlaczego rozmowy z innymi optykami zmieniły jej sposób prowadzenia biznesu, i gdzie tak naprawdę rodzą się najważniejsze inspiracje. Zarządzanie kilkoma salonami optycznymi to ogromna odpowiedzialność. Czy zdarza się, że czuje Pani, iż nie ma z kim porozmawiać o swoich wyzwaniach? Anna Rossa-Moczulska: To rzeczywiście duża odpowiedzialność, która wiąże się z podejmowaniem każdego dnia wielu różnych decyzji, dotyczących zarówno biznesu, jak i zespołu. Czasami pojawia się poczucie, że trudno znaleźć osobę, która w pełni rozumie specyfikę tej pracy. Nie każdy w otoczeniu jest w stanie doradzić, bo prowadzenie salonów optycznych rządzi się swoimi prawami, których nie znają osoby „z zewnątrz”. Jak Pani sobie z tym poradziła? W pewnym momencie trafiłam na społeczność optyków, którzy prowadzą własne salony i – co mnie szczerze zaskoczyło – otwarcie dzielą się tym, co u nich działa, a co nie: bez ukrywania i zachowywania tej wiedzy tylko dla siebie. To był moment, kiedy poczułam, że mogę kogoś po prostu zapytać i dostanę szczerą odpowiedź, a nie ogólniki. Czy pamięta Pani, jak to się zaczęło? To było na jednym ze spotkań Struktury EKSPERT OPTYK. Pamiętam przede wszystkim pozytywne zaskoczenie panującą tam atmosferą. Spodziewałam się raczej oficjalnych rozmów, a tymczasem spotkałam ludzi, którzy od pierwszej chwili rozmawiali o swoich salonach tak, jakby się znali od wielu lat. Wracałam z tego spotkania z poczuciem, że znalazłam środowisko, w którym mogę być otwarta, i że to dopiero początek. Spotkania branżowe mają zwykle swój program – prelegenci, warsztaty, prezentacje. Co Pani z nich wynosi? Oficjalna część jest oczywiście bardzo wartościowa – w Strukturze program jest tworzony z myślą o naszej branży i dotyka tematów, z którymi faktycznie mierzymy się na co dzień. Ale muszę przyznać, że to, co dzieje się w przerwach i kuluarach, często daje mi jeszcze więcej. Wtedy pojawiają się rozmowy o codziennych realiach naszej pracy – padają bardzo konkretne pytania i rozwiązania z wielu różnych obszarów: od zarządzania personelem po wybór kolekcji opraw. Często właśnie te nieformalne rozmowy okazują się najbardziej inspirujące. Czy zdarza się, że po takiej rozmowie wraca Pani do swoich salonów i coś zmienia? Tak, zdarzało się to już kilkukrotnie. Czasem jest to inspiracja dotycząca organizacji pracy zespołu, czasem zmiana w sposobie prezentacji produktów lub komunikacji z klientem. Nawet drobna zmiana w podejściu potrafi zrobić naprawdę dużą różnicę. Zresztą to działa w obie strony – bardzo często ktoś opisze swój problem, a ja pomyślę: ROZMOWY, KTÓRE MAJĄ ZNACZENIE „przecież ja mam dokładnie to samo”. Niezależnie od wielkości firmy mierzymy się z podobnymi wyzwaniami: zarządzanie zespołem, zmieniające się oczekiwania klientów, prowadzenie kilku salonów jednocześnie. Świadomość, że nie jesteśmy w tym sami, jest niezwykle budująca. Rozmowy o problemach biznesowych wymagają zaufania. Jak buduje się taką otwartość wśród osób, które w teorii mogą być dla siebie konkurencją? Kluczowa jest atmosfera wzajemnego szacunku i świadomość, że rozwój całej branży leży w interesie nas wszystkich. 72
RkJQdWJsaXNoZXIy NDI0NjE=